KSIAZKINACZACIE.PL
niedziela, 30 stycznia 2011

MITOLOGIA – PODEJŚCIE PIERWSZE
czyli „Mitologia, wierzenia i podania Greków i Rzymian”, Jan Parandowski, wydawnictwo Puls, 335 stron, miękka oprawa.

Czy można napisać recenzję książki, której się jeszcze nie przeczytało? Nie. Dlatego to nie jest recenzja, tylko informacja, że „Mitologia” istnieje i w moim przypadku właśnie „się czyta”. Piszę o niej teraz, bo po pierwsze właśnie mam temat mitów na blogu, a po drugie naprawdę nie wiem kiedy przeczytam tę książkę. Zacząłem w grudniu. Przeczytałem czterdzieści stron i zaciąłem się.
„Mitologia” jest książką „dorosłą”. Nie ma w niej skrótów, ani prostych historyjek. Nie znaczy to, że jest nudna. Przeciwnie, dzieje się tam masa rzeczy. Występuje wiele postaci. Ale jednak jest to książka trochę trudna dla 10-latka. Oczywiście przeczytam ją. Chcę w końcu poznać te wszystkie historie, które zostały streszczone w książkach o mitologii dla dzieci.
No i Mama Ania mówi, że jak się nie zna „Mitologii” i „Biblii” to nie zrozumie się do końca wielu innych książek, ani w ogóle sztuki. Chodzi o to, że motywy z tych dwóch ksiąg są wykorzystywane przez większość artystów. Podam Wam przykład, który sam znalazłem. Film „Percy Jackson i bogowie olimpijscy: złodziej pioruna” o chłopaku, który odkrywa, że jest potomkiem greckiego boga, Posejdona. Gdybym nie znał mitologii, przy oglądaniu tego filmu ominęłaby mnie połowa zabawy. A tak, to rozumiałem żarty bohaterów, wiedziałem jakie niebezpieczeństwa mogą ich spotkać, rozpoznawałem postacie mitologiczne, które się tam pojawiały. I to było ekstra!
Dlatego właśnie przeczytam „Mitologię” do wakacji. Zresztą nie będę sam. Tata też chce podjąć wyzwanie, a razem na pewno nam się uda – klnę się na piętę Achillesa! 

niedziela, 23 stycznia 2011

ZŁOTY TERRY DEARY
czyli „Mity greckie", Terry Deary, wydawnictwo Egmont, 192 stron,
miękka oprawa, 13x20cm, część serii „Złota dziesiątka”, polecana dla wieku 8-14 lat.

No i jak mam pisać w tych warunkach! – krzyczę, ale miotający piorunami Zeus nie zwraca na mnie uwagi, zapatrzony w syreny tańczące z Posejdonem przy rozkręconych na maksa głośnikach. W dodatku do mojego pokoju wkracza Hades. Widocznie zwietrzył imprezę…
Zamykam Bogów w książce „Mity greckie” i wracam do komputera.
Tak, tak. Mity nie muszą być traktowane zupełnie serio. A ich lektura wcale nie musi nudzić. Udowadnia to już kolejny pisarz, który postanowił przepisać boskie historie tak, aby trafiły do dzieci i młodzieży. Terry Deary od dawna jest moim ulubieńcem. I będę o nim wspominał jeszcze wielokrotnie.
Tym razem przygotował niewielką książkę z serii „Złota dziesiątka”. A w niej ranking 10 najlepszych mitów greckich! W dodatku przedstawionych w postaci plotek, komiksów, żartów. To może zachęcić do przeczytania nawet najbardziej opornych. Nie znajdziecie tu nic z poważnych dłużyzn, których pewnie się obawiacie. Czym są mity nie piszę, bo było w poprzednich recenzjach.
W tej przezabawnej serii znalazły się jeszcze tak popularne zbiory jak „Opowieści biblijne” czy „Dramaty Szekspira”. Nie ma co się wzbraniać – to i tak trzeba przeczytać, więc na początek warto sięgnąć po wersje ze „Złotej dziesiątki”.
„Mity greckie” Terrego Deary to wybuchowe 7 bomb! Kończę, bo Zeus właśnie przyprowadził Afrodytę. Do zobaczenia na Olimpie ;)

środa, 19 stycznia 2011

TO MUSISZ WIEDZIEĆ O MITACH
czyli „Najpiękniejsze mity greckie”, Dimiter Inkiow, wydawnictwo „Media rodzina”, stron 166, oprawa twarda, 18,5x24 cm, polecana do głośnego czytania. 

 

Historie te wydarzyły się przed tysiącami lat. Pochodzą z czasów, kiedy na greckiej górze Olimp mieszkali jeszcze bogowie. Dziś już ich tam nie ma. Być może przestraszyli się samolotów”. Tak swoją książkę zaczyna pan Inkiow. Potem opisuje świat bogów i każdego boga. Po wprowadzeniu wiemy już wszystko o boskim życiu i rodzinie. Dalej poznajemy najsłynniejsze historie z mitów i przy okazji różne powiedzonka, które możemy usłyszeć do dziś (na lekcji polskiego, albo czasem przeczytać w innej książce – na podwórku i w domu raczej ich się nie używa.) Jeżeli przeczytamy ten zbiór ponad 20 mitów będziemy wiedzieli, co znaczy „jabłko niezgody”, pięta Achillesa”, „najwyższe laury”, itd. Ale przede wszystkim będziemy świetnie się bawili w świecie niesamowitych istot mitycznych.
Książka jest przyjaźnie napisana i wydrukowana dla młodszych dzieci. Jest napisana prosto i zrozumiale. Z humorem. Jakby historie greckich bogów zostały uproszczone. Jednocześnie nic ważnego nie zostało pominięte.
Ma dużą czcionkę, mniej niż doroślejsze książki druku na stronie i bardzo fajne rysunki.
Książka zasługuje na 6 bomb i będzie dobra do czytania nawet sześciolatkom. Dziesięciolatkom i starszym może się wydać zbyt dziecinna, ale to nieprawda. Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał mitów, to warto kupić to wydanie, bo można poznać greckie wierzenia na „poziomie podstawowym”. A wierzcie mi, że taki poziom przyda się przed przejściem do mitów na „poziomie zaawansowanym” czyli „Mitologii”. Ale o tym w przyszłym tygodniu. A jeszcze pod koniec tygodnia – Mity na wesoło, czyli super Terry Deary.

niedziela, 16 stycznia 2011

NA POCZĄTKU BYŁ KASDEPKE
czyli „Mity dla dzieci”, Grzegorz Kasdepke wydawnictwo Wilga, stron. 32, twarda oprawa, 19,5 na 28 cm.

Na początku był bałagan. Z tego bałaganu powstała pierwsza para bogów: Uranos czyli Niebo i Gaja czyli Ziemia. I to już brzmi dobrze, ponieważ pokazuje, że z bałaganu może powstać cos sensownego.
U mnie – będę się upierał – na początku był Grzegorz Kasdepke. Nie pamiętam, kiedy dostałem jego „Mity dla dzieci”, ale musiałem mieć 6-7 lat, bo czytali mi je jeszcze rodzice.
Mity to wierzenia starożytnych Greków. A mieli oni wspaniałą wyobraźnię. Wymyślili wielką rodzinę bogów żyjących na Olimpie. Głównie. Czasem schodzili na ziemię, gdzie żyli oczywiście ludzie, albo odwiedzali Hades – w skrócie królestwo umarłych. Bogowie żyli jak prawdziwi ludzie, tylko wyposażeni w super moce. Mieli boskie zalety i normalne wady. Kłócili się miedzy sobą, zakochiwali, mieli różne problemy.
To było coś zupełnie nowego: zamiast czterdziestej czarownicy, robota, czy superbohatera pojawili się Bogowie, herosi, tytani, potwory, historie, których nigdy wcześniej nie słyszałem! Działy się rzeczy dziwne i okrutne. Kronos połykał swoje dzieci, Zeus ciskał piorunami, orzeł rozrywał codziennie brzuch Prometeuszowi.
Nie będę nawet próbował streszczać mitów. Przeczytajcie sami. Spodobały mi się tak, że chciałem ich przeczytać więcej. W sumie kupiłem jeszcze cztery inne książki.
Mity Grzegorza Kasdepke w nowych wydaniach mają większą ilością mitów i ładniejszą okładką.
Bombowości za temat i sposób napisania 6,5 bomby.

 

środa, 12 stycznia 2011

SUKCES!
Fundacja ABCXXI „CALA POLSKA CZYTA DZIECIOM” zamieściła link do bloga „Książki na czacie” w przyjaznych linkach na swojej stronie: www.rodzinneczytanie.pl

To naprawdę świetne! Szczególnie, że bardzo lubię książki z tej serii – zresztą większość z nich będę Wam polecał. Polecam też oczywiście akcję „rodzinne czytanie”. Zajrzyjcie koniecznie do linka, a najlepiej przekażcie go rodzicom. Znajdziecie tam wiele ciekawostek o czytaniu dzieciom w różnym wieku, również… nastolatkom! No może raczej „z nastolatkami”, ale na głos. Moim zdaniem BOMBA. Niektóre książki są naprawdę tak śmieszne, że fajnie jest je czytać z kimś.
Tyle o sukcesie, teraz pora… iść na basen ;-) Hejka!

15:13, ksiazki.na.czacie , Aleksy co u ciebie?
Link Komentarze (1) »

ZWYCZAJNA RODZINA?
czyli „Dynastia Miziołków”, Joanna Olech, wydawnictwo Literatura, stron 134, twarda oprawa, 17x22,5 cm. Pierwsze wydanie w nowej szacie graficznej (bardzo kolorowe strony). 

Miziołków znacie wszyscy. No chyba, że jakimś cudem ominęliście naukę w szkole podstawowej. Fragmenty są w podręczniku do polskiego. Książkę przeczytałem już dawno, ale na święta dostałem w nowej szacie graficznej (tak się nazywa cały wygląd książki: rysunki, wzorki, kolory, okładka, czcionka).
Miziołek to chłopak, który opowiada o swojej rodzinie. Tak jakby prowadził dziennik z dodatkowo wklejonymi listami. Oprócz Miziołka w rodzinie są jeszcze: Papiszon, Mamiszon, Kaszydło i Mały Potwór. Mamiszon, czyli mama jest bardzo zabawna. Czasami zachowuje się jak dwunastolatka i wtedy Miziołek czuje się przy niej jakby miał lat „trzydzieści z hakiem”. Mamiszon oszukuje w gry i nie umie gotować – jej zdaniem polanie spalonej bułki lukrem wystarczy, żeby powstała smaczna babeczka. Ciągle zmienia hobby z jogi na siłownię, z siłowni na naukę wróżbiarstwa itd. To denerwuje tatę Papiszona, który na stałe interesuje się elektryką. Dlatego w jego pokoju cały czas jest bałagan. Rodzice często się kłócą. Bardzo się kochają, podobno również wtedy, kiedy się kłócą. Kaszydło – jedna z sióstr Miziołka – wiecznie wchodzi do jego pokoju bez pytania i skarży rodzicom. Druga, mniejsza ale nie mniej niebezpieczna siostra to Mały Potwór. Ma siedem zębów, co chętnie udowadnia na ręku Miziołka. Udaje głupszą niż jest, żeby utrzymać pozycję pupilka mamusi.
Lubię Miziołka i jego rodzinę. Pewnie wy też ją polubicie, bo w jakiś sposób przypomina wszystkie rodziny. Moją na pewno. Miziołek jest w podobnym wieku. Moi rodzice też się często kłócą o drobiazgi. A siostra, chociaż jest dopiero Mini Dziewczynką, już próbuje zabrać mi pokój. Wciska się do niego, wynosi klocki, podkładając mi swoje misie. Czasami zastaje ją w moim łóżku, jak wygodnie oparta udaje, że czyta książkę do góry nogami i próbuje zakosić mi okulary. Tata też ma swoje hobby z kablami. To co się nie zgadza, to mama, która oczywiście świetnie gotuje (pamiętajcie, że będzie to czytać :-)
Książkę czyta się bardzo szybko. Historyjki są krótkie. Dwa wieczory w zupełności wystarczą.
Bombowość na 6 bomb, dla chłopców i dziewczyn. Od 7 lat.

niedziela, 09 stycznia 2011

LOGO LOGO LOGO LOGO :)

Jak wam się podoba nasze logo?

 

16:26, ksiazki.na.czacie , Aleksy co u ciebie?
Link Komentarze (2) »
sobota, 08 stycznia 2011

TEGO NIE NAUCZĄ CIĘ W SZKOLE
czyli „Ucieczka z wyścigu szczurów”, Robert T. Kiyosaki, Sharon L. Lechter, wydawnictwo Instytut Praktycznej Edukacji, stron 64 (musiałem policzyć, bo nie ponumerowali :-), oprawa miękka, 15x22,5 cm. Komiks edukacyjny.

Na okładce komiksu wydrukowane jest hasło: „Jak stać się bogatym dzieckiem, stosując rady bogatego ojca”. Dobre, szczególnie, że niewiele dzieci dysponuje bogatymi ojcami, więc porady z komiksu mogą się przydać naprawdę wielu osobom :-)
Wracając do „Ucieczki z wyścigu szczurów”. Komiks jako sam komiks jest taki sobie. Nie ma tu ani ciekawej historii, ani świetnych rysunków. Mimo to przeczytałem go dwa razy. Chyba dlatego, że pierwszy raz dowiedziałem się czegoś o pieniądzach. Jak je zarabiać, jak zarabiać ich więcej, jak o nich myśleć, jak je wydawać, a jeszcze lepiej – nie wydawać. Na rysunkach zobaczyłem coś, o czym czasem mówią rodzice: budżet. Poznałem słowa aktywa i pasywa.
Możliwe, że komiks spodobał mi się, bo nie czytałem nigdy innej książki dla dzieci o pieniądzach. Nie jest to łatwa sprawa i myślę, że powinni tego uczyć w szkole.
Bohaterem komiksu jest żółw, który spotyka swojego kolegę mysz (chyba, a może to szczur?) i rozmawiają o pieniądzach. Żółw ma problemy, bo ma mało pieniędzy i nie stać go na kino i inne przyjemności. Mysz opowiada mu o tym, że w poprzednie wakacje miał tak samo. Ale poradził sobie. I pokazuje jak.
Po przeczytaniu postanowiłem założyć firmę i zdobyć aktywa. Albo przynajmniej szukać pomysłu na firmę. Zrozumiałem też, że oszczędzanie kieszonkowego na duży zestaw lego, to tak naprawdę nie oszczędzanie, tylko nadal wydawanie na przyjemności.
Na razie nie wzbogaciłem się, ani nie odłożyłem zbyt wiele. Ale w końcu jestem zwykłym 10-latkiem. Lepiej nie wpuszczać mnie z kasą do sklepu z gadżetami dla chłopaków ;-)
Komiks za naukę o pieniądzach dostaje 6 bomb.  Myślę, że nie zainteresuje nikogo poniżej 8 roku życia. Obiecuję, że poszukam innych książek dla dzieci i młodzieży o pieniądzach. To ciekawy temat.

piątek, 07 stycznia 2011

LEKKO NIE JEST!
Uuuufff! Znacznie łatwiej jest czytać niż pisać. Blogowanie wcale nie jest takie łatwe i przyjemne jak myślałem. Szczególnie, kiedy robi się to pierwszy raz.
Jak zostałem blogerem (ciekawe ile wpisów trzeba zamieścić, żeby zostać oficjalnie blogerem)? Przez cały grudzień byłem chory i siedziałem w domu.  Postanowiłem założyć blog. Nie sam. Tata Michał pomógł mi technicznie – założyć blog, wybrać kolory, znaleźć chłopakową czcionkę, włożyć moje recenzje książek, założyć zakładkę o mnie, znaleźć okładki książek. Mama Ania zajęła się „opieką artystyczną”. Do tej pory nie wiedziałem co to jest. Ale już wiem – ktoś skreśla większość tego co napisałeś, a pozostałe fragmenty przestawia w kolejności.
Poza tym, że jest ciężko mam pierwsze spostrzeżenia. Zauważyliście, że większość książek nadaje się też dla dziewczyn? Baaaarrrdzo dziwne! Dlatego dodałem recenzję „Niebezpiecznej książki dla chłopców”, bo przynajmniej z tytułu wiadomo, że dla dziewczyn nie jest. Nie mam nic przeciwko, ale ten blog ma być o książkach dla chłopców, a nawet dla chłopaków.
Acha! I zauważyłem dziś u siebie niepokojące objawy: jak tylko pomyślę o tych wszystkich książkach, które mam jeszcze opisać, to od razu robię się śpiący ;)
P.S. Niedługo napiszę Wam o pierwszej książce o zarabianiu pieniędzy, którą przeczytałem. Właściwie to komiks. Oczywiście dla dzieci i młodzieży.
To do zobaczenia na łączach!

10:59, ksiazki.na.czacie , Aleksy co u ciebie?
Link Komentarze (3) »

JAK BYĆ PRAWDZIWYM CHŁOPCEM  
czyli „Niebezpieczna książka dla Chłopców”, Conn Iggulden i Hal Iggulden, wydawnictwo Galeria książki, 255 stron, twarda oprawa, 19,5x25,5cm, kategoria wiekowa: 8-80lat

W tej książce jest wszystko (oprócz komputerów, PSP i innych gadżetów elektronicznych). Przypomina jakiś poradnik skauta lub harcerza. Wprawdzie nie widziałem, ale tak sobie go wyobrażam. I dlatego „Niebezpiecznej książki” nie da się czytać wieczorami, jak normalną książkę. Można do niej zaglądać co jakiś czas i znajdować ciekawe rzeczy do zrobienia, albo po prostu poznać męskie opowieści. Na przykład wojenne. Albo sposoby poderwania dziewczyny ;-).
Jak tylko przeczytasz dział „Zrób to sam”, to zaraz na twoim podwórku pojawi się domek na drzewie, albo przynajmniej pokój wypełni się papierowymi samolotami, łódkami i moimi ulubionymi bombami wodnymi. Przy pomocy łuków, proc i bomb będziecie mogli obronić chociażby swoją tajna bazę na drzewie. A jak to nie pomoże to jest też rozdział o ciekawych owadach, które łatwo można znaleźć i… postraszyć nimi dziewczyny ;-)
Poznacie ciekawe miejsca na przykład siedem cudów świata, a jakbyście wybierali się tam na piechotę, to z książki dowiecie się co macie ze sobą zabrać na każda wyprawę.
Czasami zestaw informacji jest trochę dziwny. Jest tu nauka pięciu podstawowych węzłów, ale też uprawa słoneczników, brytyjscy święci, wiersze, powiedzenia łacińskie, poker, piraci, pierwsza pomoc, gramatyka polska (!). Taaaak…. Chyba muszę się przyznać, że wszystkich rozdziałów nie przeczytałem. Ale może kiedyś? Mam w końcu czas do osiemdziesiątki.
Acha, i jest tu też spis książek dla chłopaków. Fajnie było zobaczyć, że kilka już przeczytałem.
„Niebezpieczna książka dla chłopców” ma rysunki i zdjęcia, pomocne, ale nie są takie fajne jak w nowych książkach. Chociaż ta też nie jest stara bo wydana w 2006 roku. Polecam dla chłopców od 9 lat.
Oceniam na 5,5 bomby.

 
1 , 2
| < Styczeń 2011 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            

MOJE NAJNOWSZE VIDEO RECENZJE ZNAJDZIESZ TEŻ TUTAJ

Xiegarnia.pl