KSIAZKINACZACIE.PL
czwartek, 20 marca 2014

czyli „Uśmiech dla żabki” Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak, wydawnictwo Ezop, 32 strony, 25,5x25,5x0,9cm, twarda oprawa. 
Jeżeli znacie tych autorów, to wiecie, że robią bardzo ładne książki. Jest w nich coś takiego, że każdy rysunek mógłby być obrazem dla dzieci. A każdy zwierzak świetnie wyglądałby na koszulce, albo był fajną maskotką. Już widzę jak Klara chce taką maskotkę żabkę. Książka jest dla dzieci tak od 3 lat. Dla Klary (5 lat) też jest fajna. Historia jest prosta. Mała żabka czuje się wyjątkowo smutna. W tym czasie jej mama, która jest w pracy, czuje w sercu, że coś z żabką jest nie tak. Więc uśmiecha się do Bobra i prosi, żeby zaniósł uśmiech małej żabce. Bóbr zgadza się, ale po drodze coś mu wypada i nie może iść dalej. Czy uśmiech dotrze do małej żaby? Ta książka bardzo przypomina poprzednią tych autorów „Proszę mnie przytulić” (http://ksiazkinaczacie.blox.pl/2013/08/BAAAARDZO-LADNA-HISTORIA.html). Ma taki sam format i styl. Zwierzaki są świetnie narysowane. Zwłaszcza mały lis, jak dla mnie to jest w nim coś szalonego ;) Kla bardzo zainteresowała wklejka w książce, ciągle do niej wracała i pytała gdzie reszta „rodzajów” żaby (bo jest skrzek i od razu kijanka z nogami). Książkę polecam, jest naprawdę bardzo ładna i ma wzruszającą historię dla małych dzieci.

 

niedziela, 16 marca 2014

czyli „Złodziejka książek” Markus Zusak, wydawnictwo Nasza Księgarnia, stron 495, 15,5x23x3,5cm, oprawa miękka.
Książka znacznie się różni od tego, co zwykle czytam. Opowiada o Liesel Meminger, dziewczynce mieszkającej w Niemczech znajdujących się pod władzą Hitlera. Bohaterkę poznajemy w momencie, kiedy jedzie pociągiem razem z mamą i bratem do miejsca, gdzie rodzeństwo zostanie przekazane pod skrzydła osób, które posiadają środki, by je utrzymać. Niestety po drodze chłopczyk umiera, co jest dramatyczne, ale jednocześnie sprawia, że dziewczynką zaczyna interesować się narrator, który opowiada nam tę historię. Nie byłoby tak, gdyby chłopiec nie umarł.
Dlaczego? Narratorem jest jedna z moich ulubionych postaci literackich - Śmierć. 
Dlaczego Śmierć czyni książkę wyjątkową? Bo mamy całkiem inny punkt widzenia. Na przykład Śmierć, zamiast się po ludzku, bać, oburzać, rozpaczać, zwraca raczej uwagę na kolory albo podkreśla naszą bezradność w wielu sytuacjach. Widzi dusze, które są przedłużeniem ludzi i zajmuje się nimi. Jest w tym coś uspakajającego, co jest ważne w przypadku książki z tak dramatycznymi wydarzeniami. 
Wracając do Liesel. Dziewczynka trafia do domu Hansa i Rosy Hubermann. Po drodze jednak odbywa się pogrzeb jej brata, podczas którego z kieszeni jednego z grabarzy wypada „Podręcznik Grabarza”. Bohaterka bierze go z ziemi i tak zaczyna się, jak to określił narrator, jej kariera „Złodziejki Książek”. Żeby jednak chciała kraść książki, najpierw musi się nauczyć czytać, co odbywa się u niej w sposób bardzo nietypowy. Czy tego dokona? Czy pokocha swoich nowych rodziców? I najważniejsze: czy przeżyje wojnę, skoro wszyscy dookoła giną z polecenia Hitlera lub nalotów? Musicie przeczytać sami.
Bardzo podoba mi się, że autor nie wprowadza żadnych elementów fantasy, czyli bohaterka do końca książki jest zwyczajną osobą, nie ujawniają się u niej nagle jakieś specjalne talenty, tajemnice. Przeciwnie, przez większość książki jest pozornie zagubiona i bardzo słaba. A to, czego się uczy, to czytanie.
W książce znalazłem coś, nad czym nigdy wcześniej się nie zastanawiałem: jak wyglądały Niemcy za czasów hitleryzmu. Okazuje się, że dla części cywili sytuacja była podobna jak za tamtych czasów w Polsce. 
Książka dostaje 7/7 bomb za narratora. Ale też za ciekawe tło historyczne, oraz, co akurat nigdy mnie nie wzruszało w książkach – za historię pierwszej miłości.

14:19, ksiazki.na.czacie , Powieści i serie
Link Dodaj komentarz »

czyli seria FAKTY. CZYTAM SOBIE „Wyprawa na biegun” Rafał Witek, „Historia pewnego statku” Zofia Stanecka, Apollo 11” Ewa Nowak, 14,5x18,5cm, miękka okładka ze skrzydełkami + naklejki. 
O tej serii wydawnictwa Egmont już kiedyś pisałem, bo jest doskonała dla Klary. To znaczy rok temu rodzice czytali jej książki z „Czytam sobie” jako zwyczajne książeczki. Teraz też jej czytają, ale niektóre linijki i wyrazy CZYTA JUŻ SAMA! Napiszę krótko o serii. Jest ona przygotowana do nauki czytania dla dzieci na trzech poziomach. Poziom pierwszy to ilustracje na całą stronę i po kilka wyrazów pod nimi, oraz jeszcze trudne wyrazy napisane po literce na rysunku. Poziom 2 to więcej tekstu, po kilka zdań na stronie, ale ilustracje nadal są duże i kolorowe. Poziom 3 to już czarno-białe rysunki i dużo tekstu, nawet po dwie całe strony, bez ilustracji. Książki piszą i ilustrują do tej serii najlepsi twórcy. (Pamiętam, że chyba w wakacje można było taką książeczkę dostać w McDonaldzie do jakiś zestawów, a ponieważ jedzenie w McD jak gdzieś wyjeżdżamy jest dozwolone, to Klara miała dodatkowo książeczki na dalszą drogę w samochodzie). Do tej pory w serii „Czytam sobie” były bajki. Ale teraz Egmont zrobił coś bardzo fajnego, bo wydał nowy cykl FAKTY. Naprawdę  świetna inicjatywa, bo dziecko lat 5+ chętnie się czegoś dowiaduje i uczy. Klarę bardzo zainteresowały wyprawy na biegun i w kosmos. Czyli poziomy 1 i 3. Nie do końca chyba przejęła się losem zatopionego Titanica, ale podobno zasypiała akurat i może nie słuchała już uważnie. Na pewno do książek wróci jeszcze nie raz i będzie próbowała je czytać sama. Rodzice są serią zachwyceni. Mama uważa, że jest idealna do prób samodzielnego czytania. Klara uwielbia naklejki na końcu każdej części – można ich używać jako nagród za dobre czytanie. Na trzecim poziomie, na końcu książeczki jest też słownik trudniejszych wyrazów, więc dziecko widzi, że też można korzystać ze słownika. Mnie pomysł z serią FAKTY bardzo się podoba, bo sam najbardziej lubiłem czytać o faktach naukowych, przyrodniczych, czy wynalazkach jak byłem mały. Polecam. 

sobota, 15 marca 2014

czyli „Pan Motorek” Wanda Chotomska, Bohdan Butenko, wydawnictwo Muza przy współpracy Muzeum Książki Dziecięcej, stron 40, 21x29,5x1,2cm, twarda oprawa. 
To drugi „zabytkowy” komiks dla małych dzieci przygotowany z historyjek zamieszczanych w gazecie dla dzieci „Świerszczyk”. Dlaczego zabytkowy? Bo był przygotowany i drukowany ponad pół wieku temu! Pierwszą książką z tego cyklu była „Panna Kreseczka”, którą polecałem Wam kilka razy, a tu jest jej recenzja:

http://ksiazkinaczacie.blox.pl/2013/09/JESZCZE-ROK-SIE-NIE-SKONCZYL-A-JUZ-MAM-HIT-2013.html

Pan Motorek to kontynuacja tej historyjki, ponieważ na początku pojawia się właśnie Panna Kreseczka (postać z kresek na płocie), która poznała Pana Motorka (wygląda jak stary, prosty robot, a ma właściwości napędowe). Poznali się przy butelce oranżady, choć Motorek woli benzynę i pierwsze przygody mieli razem. Jednak Panna Kreseczka postanowiła zostać na wsi i odpocząć, a Motorek pojechał w świat. A tam czekała na niego masa urządzeń do naprawienia, lodówki, maszyny do szycia, odkurzacze, nawet winda.  Komiks jest narysowany tak, jak Panna Kreseczka: prosty układ, po dwa do 4 rysunków na stronie, pod każdym krótki, wierszowany tekst, który czyta się bardzo szybko. Dla Klary była to książka na jeden wieczór i bardzo jej się podobała. Polecam, podobnie jak część pierwszą. To bardzo ciekawe zobaczyć co czytali nasi dziadkowie jak byli mali. 

czyli „Megamiszmasz. Roboty i Goryle na pustyni” Nikalas Catlow i Tim Wesson, wydawnictwo Zielona Sowa, ok. 100 stron, 20x29x0,8cm, stron oprawa miękka.

„Ta książka potrzebuje Ciebie!” napisano na okładce i jest to prawda. Książka jest połączeniem książki obrazkowej z gotową historią i kolorowanki, czy raczej rysowanki – książki z miejscem na rysunki i pomysły czytającego. Treści nie ma co opisywać, bo jest to zgodnie z tytułem walka między Robotami z Bananacji i Gorylami z Dżungolii. Ilustracje są biało-szaro-czarne z elementami żółtego. Na większości stron są polecenia, co zrobić, żeby historyjka była pełna. Jednocześnie się więc czyta i rysuje. Czasem można też coś opowiedzieć, lub wymyślić samemu. Moim zdaniem to fajna rozrywka dla chłopaków, tak powiedzmy od 7, może 6 lat. Temat jest taki, jak chłopaki lubią, jest walka, trochę wygłupów, roboty. Nawet jeśli ktoś nie lubi rysować, to jest duża szansa, że w przypadku tej książki, będzie chciał to robić. Polecam (jest jeszcze inna część). 

niedziela, 09 marca 2014

czyli „Królowa Śniegu. Baśń w siedmiu opowiadaniach” Hans Christian Andersen, Vladyslav Yerko, WYDAWNICTWO M, 24x32x1,2 cm, 32 strony, twarda oprawa + zakładana okładka ze skrzydełkami. 
Nie wiem dlaczego ale ja tej książki nigdzie nie widziałem, w żadnej księgarni, ani w nowościach. Jestem zdziwiony, bo jest to książka wyjątkowa i zrobiła na mnie, ale też Klarze i dorosłych w naszym domu ogromne wrażenie. Zacznijmy od tekstu. Historia jest wszystkim znana, więc nie ma co jej opisywać. Baśń Andersena o Królowej Śniegu jest moją ulubioną z wczesnego dzieciństwa, naprawdę mnie fascynowała. A jednak w tym wydaniu zaskoczyło mnie sporo nieznanych mi fragmentów. Do języka musiałem się chwilę przyzwyczajać, ale na przykład Klara nie miała z tym żadnego problemu. Ilustracje okazały się obłędne. Rozpakowując książkę i rozdzierając papier, zobaczyłem najpierw twarz Królowej, wyglądała niesamowicie! Potem okazało się, że zewnętrzna część to obwoluta, a pod spodem jest jeszcze okładka książki. Ilustracje są maksymalnie bajkowe i kolorowe, co jest dla mnie nowością w rysunkach do tej baśni, bo zazwyczaj się biało-niebieskie. A te są barwne, mają masę szczegółów, można się w nie bardzo długo wpatrywać. No i klimat niecodzienny. Nie dziwię się, że autor dostał wiele wspaniałych nagród. Wygląda to wszystko jak żywcem wyjęte z najbardziej fantastycznego snu, a sama Królowa Śniegu jest tak piękna, że trudno się dziwić Kayowi. Bardzo dobra jest też cena książki jak na tak duży i piękny album, kosztuje ok. 40 zł, a naprawdę często kosztują tyle dużo gorsze książki. 
Książka dostaje 7/7 bomb i polecam ją wszystkim do biblioteczki, ale też na prezenty. Jestem pewien, że „Królowa Śniegu” zachwyci każdego, kto ją zobaczy. 

17:18, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Komentarze (1) »

czyli „Co się dzieje kiedy śpisz” Maciej Łazowski, wydawnictwo Muchomor, stron 28, 20,5x20,5x0,8, twarda oprawa. 
Ponieważ jest tu bardzo mało treści, na każde dwie strony zaledwie jedno zdanie, jest to książka dla małych dzieciaków. Takich od dwóch, trzech lat. Ale z drugiej strony, dowcipy z tej książki (takie trochę przewrotne opisy) bardzo rozbawiły moją siostrę Klarę, która właśnie skończyła 5 lat. Książka bardzo jej się podoba, często ją sobie ogląda, albo mówi „a pamiętasz o czym myślała ta sowa” i się zaśmiewa. W ogóle to tak polubiła sowę, że następnego dnia uszyły z Babcią swoją w podobnych kolorach. Co do sytuacji z jeżem, to Klara jest zdziwiona, że „nie napisali, że stepuje”.  
Książka ma bardzo ładne i dowcipne rysunki i jest ładnie wydana, z elegancką okładką z lakierowanymi elementami. Uważam, że ma ładne logo wydawnictwa. A małe dzieci mogą się dowiedzieć jakie zwierzęta są aktywne nocą. Jak będziecie czytać książkę, to zwróćcie uwagę na uśmiechy, są niezłe. 
To tyle, nie ma co więcej pisać, bo książka dla maluchów nie jest długa, ale polecam ją bardzo, bo jest ładna, zabawna i mądra. 

piątek, 07 marca 2014

czyli „Maksio ma kłopoty”, „Pierotta bolą kopytka” Liliana Fabisińska, wydawnictwo Papilon,stron 95, 12,5x19,5x0,8cm, miękka oprawa. 
Dziś opiszę Wam nową serię, która bardzo się spodobała Klarze. Tak bardzo, że chciała, żeby jej przeczytać książkę rano, a to rzadko się zdarza, bo u nas jest zwyczaj, że Klarze czyta się wieczorem, przed spaniem, bo wtedy jest jej łatwo się skoncentrować. Ale jak Klara zobaczyła zdjęcie psa na okładce, to zaczęła oglądać rysunki i Mama jej przeczytała pół książki. Musiała wyjść, więc przyszła Babcia i przeczytała drugą połowę książki i jeszcze drugą część. A wieczorem Kla nie chciała innej książki, tylko znowu o klinice. I Tata przeczytał jej całą o kucyku znowu. Potem wszyscy zgodnie stwierdzili, że książki rzeczywiście są bardzo dobre. Też uważam, że są ciekawe, bo odrabiałem lekcje i słuchałem jak czytają.
MAKSIO MA KŁOPTY – to chyba pierwsza część cyklu, bo opowiada o tym, jak doktor Magda z dwójką swoich dzieci, bliźniaków, przeprowadza się do miasteczka i zakłada klinikę. Poznajemy też chłopca, Filipa, który od kiedy pamięta chciał mieć psa, ale rodzice się nie zgadzali, twierdząc, że wciąż jest za mały. Pewnego dnia odwiedza swoich nowych znajomych, bliźniaków, w których domu jest też klinika. I tak poznaje psa ze schroniska, Maksia, którego udaje mu się zabrać do domu. Bardzo się nim opiekuje, ale pewnego dnia pies zaczyna ciężko chorować po ugryzieniu przez kleszcza. Pani weterynarz musi go długo leczyć, a na koniec ostrzyc, żeby łatwiej było znajdować kolejne kleszcze, gdyby się przyczepiły. W tym czasie jej dzieci oraz Filip znajdują jej do pomocy drugiego weterynarza.
PIERROTA BOLĄ KOPYTKA – główną bohaterką jest Mela, która jeździ pomagać w stajni i za to może za darmo jeździć na swoim ukochanym kucyku Pierrocie. Pewnego dnia zabiera go na spacer i zasypia, a koń długo je trawę. Po kilku godzinach okazuje się, że się ochwacił, czyli zjadł za dużo trawy i zaczął ciężko chorować. Choroba ta powoduje, że koń ma obolałe i gorące kopytka. I znowu wkroczyła do akcji doktor Magda i jej bliźniaki. Zrobiła kucykowi płukanie żołądka, podała olej parafinowy, potem razem z dziećmi zrobiła wielka kałużę błota, w której łatwiej mu było stać, bo była miękka i zimna. W tym czasie dzieci weterynarz, Dominika i Kajtek, rozmawiały o tym, że mama podoba się nowemu weterynarzowi. To bardzo zdenerwowało Kajtka, który myślał, że mimo rozwodu rodzice będą znowu razem. 

Historii o chorych zwierzakach jest sporo, ale myślę, że te są tak fajne, bo opisują prawdziwe sytuacje z życia prawdziwej pani weterynarz, która pomaga pisarce pisać te książki. I jest tu pokazany cały proces leczenia częstych chorób zwierząt, dokładnie, krok po kroku. Uważam, że to naprawdę ciekawe i profesjonalne. Klara jest zachwycona przygodami z kliniki, i na pewno przeczyta kolejne części. 

wtorek, 04 marca 2014

czyli „Wszystkiego najlepszego Winnie” Valerie Thomas i Korky Paul, wydawnictwo Papilon, 22x28x0,8cm, stron 24, twarda oprawa. 
Książka która pokazuje, że nie tylko różowe wróżki są fajne. Fajne są też czarownice, które mają szalone pomysły, rodzinę i mieszkanie. Czarownica Winnie szykuje swoje urodziny. Zaprasza na nie rodzinę i przyjaciół, dostaje wieżę z prezentów (niektóre są naprawdę dziwne). Sama też przygotowuje dla gości wspaniałe przyjęcie w ogrodzie. A na zakończenie wszyscy dostają największy tort jaki można sobie wyobrazić, w dodatku we wszystkich, możliwych smakach, więc każdy znajdzie swój ulubiony.Książka nie ma zbyt wiele treści, za to dużo czasu spędza się na oglądaniu ilustracji. Są zabawne, mają wiele szczegółów, które można znajdować i oglądać. Klara bardzo lubi właśnie oglądać książki o Winnie, bo rysunki są naprawdę szalone. Wesoła książka dla małych dziewczyn. 

niedziela, 02 marca 2014

czyli trzy nowe części Alberta Albertsona: „Albert i tajemniczy Molgan”, „Sprytnie, Albercie”, „Kto obroni Alberta” Gunilla Bergstrom, wydawnictwo Zakamarki, każda część ma 23 strony, 17x23x0,8cm, twarda oprawa. 
Albert to seria, którą bardzo lubią małe dzieci. W niektórych częściach ma 4 lata, w innych 5 lat. Moja siostrę bardzo to cieszy, bo Albert ma tyle lat co ona (albo mówi, że przed chwilą miała 4 lata, kiedy Albert jest czterolatkiem). Dla Klary hitem jest „Dobranoc Albercie” i choć to naprawdę krótka książka, do tej pory przynosi ją do czytania. Z nowych części najbardziej spodobała jej się „Sprytnie, Albercie”, ale dwie pozostałe też bardzo polubiła. Ja też uważam, że to bardzo fajne opowieści takie, które przydarzają się każdemu dziecku, a z drugiej strony, ciekawie opowiedziane. Kla zaczyna się przyzwyczajać, że Alberta wychowuje tylko tata. 
ALBERT I TAJEMNICZY MOLGAN – Tata Alberta Albertsona nie ma czasu się bawić. Chłopiec wzywa swojego wymyślonego przyjaciela, Molgana. Bawią się świetnie, ale niestety gubią przy okazji ulubioną fajkę taty. Nie przyznają się. Przez następne dni Molgan wszędzie towarzyszy Albertowi i tata musi go traktować jak syna, czyli na przykład przytulać na pożegnanie. Tata zaczyna się denerwować, chce aby Molgan się wyprowadził.
SPRYTNIE, ALBERCIE – Albert ma 5 lat i jest w odwiedzinach u babci. Są tam też jego starsi kuzyni, którzy nie chcą, żeby się z nimi bawił, bo „jest za mały i nic nie rozumie”. Alberta zawsze bardzo to smuci. Pociesza się częstując dodatkowym ciastkiem z pudełka babci. Ciastka mają być na później, ale chyba wolno mu jeść skoro „jest mały i nic nie rozumie”. Kiedy kuzyni kończą się bawić i przychodzi pora na ciastka, okazuje się, że nic nie zostało. 
KTO OBRONI ALBERTA – Albert ma 4 lata, przyjaźni się ze swoim wymyślonym kumplem Molganem, ale ten znika, zawsze, kiedy jest najbardziej potrzebny. Pewnego dnia poznaje Wiktora, prawdziwego chłopca, z którym bardzo lubi się bawić. Po pewnym czasie pojawiają się między nimi kłótnie i nieporozumienia. Prawdziwa przyjaźń okazuje się dość trudna. Czy jednak Albert będzie chciał zrezygnować z Wiktora i bawić się z wymyślonym przyjacielem?Pod tekstem dałem po jednym zdjęciu z każdej części. A tu znajdziecie kreskówki z Albertem, wprawdzie nie po polsku, ale jak ktoś czytał, to właściwie nie szkodzihttp://www.youtube.com/watch?v=WfaWe_BemkY

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

MOJE NAJNOWSZE VIDEO RECENZJE ZNAJDZIESZ TEŻ TUTAJ

Xiegarnia.pl