KSIAZKINACZACIE.PL

Przewodniki

czwartek, 27 lutego 2014

czyli „Dzika kuchnia” Łukasz Łuczaj, wydawnictwo Nasza Księgarnia, stron 319, 19,5x25,5x2,5cm, twarda oprawa. 
Jest to druga część książki, której nie znam „Dzikie rośliny jadalne Polski – przewodnik survivalowy”. Jak można się domyślać, jest o tym, jakie dzikie rośliny można jeść. Czyli nie chodzi o marchewkę, ziemniaki czy jabłka, które kupujemy w sklepie. Tylko rośliny, liście, źdźbła, które widzimy raczej na spacerze, podwórku, w lesie, przy ulicy i nigdy wcześniej nie przyszło nam do głowy, że można je zjeść. Autor jednak uprzedza, że nie należy od razu jeść dużej ilości rośliny, bo nie wiadomo jak nasz nieprzyzwyczajony organizm na nią zareaguje. Trzeba zacząć od np. jednego liścia, a potem zwiększać dawkę, jeśli nic nie będzie się z nami działo.W książce znajdziemy opisy i zdjęć tych roślin, oraz przepisy – jakie potrawy można z nich zrobić. Oprócz tego są jeszcze felietony na bardzo różne tematy, ale dotyczące dzikiego życia. Jest też wstęp ogólnie o roślinach – składzie, nasionach, owocach, łodygach. Jest kalendarz jakie rośliny, kiedy można zebrać (znajdzie się coś nawet zimą), oraz „8 przykazań zbieracza” i sposoby przygotowania roślin. Oczywiście „Dzikiej kuchni” nie trzeba czytać naraz. Można poszukać felietonów i przejrzeć, jakie rośliny tu są opisane. A potem odstawić na półkę i korzystać, kiedy jest taka potrzeba, jak z każdej książki kucharskiej. Książka dostaje 6/7 bomb. Jest bardzo ciekawa. I jeszcze będę o niej pisał w związku z moim jednym projektem na lato. PS.1.W razie kataklizmu, czy zagrożenia naszej cywilizacji takie książki o survivalu mogą okazać się bardzo przydatne. Pamiętajcie, że podczas apokalipsy, nie będziecie mogli sobie włączyć internetu i przeczytać np. co można zjeść z lasu. A książka nie wymaga prądu i zawsze można z niej skorzystać. A jeśli kataklizmu nie będzie, to te wszystkie survivalowe informacje są naprawdę ciekawe. PS.2. Na zdjęciu barszcz z soku brzozowego i pokrzywy, smacznego ;)

12:03, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (2) »
sobota, 01 lutego 2014

czyli "Pionierzy, czyli poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków, Marta Dzienkiewicz, ilustracje Joanna Rzezak, Piotr Karski, wydawnictwo Dwie Siostry, stron 110, 20x26x1,6cm, twarda oprawa.

Pamiętacie serię "Byli sobie odkrywcy"? To ta książka jest czymś takim, tylko o Polakach. Są tu dokładnie 23 postacie polskich pionierów (czyli osób, które zrobiły coś po raz pierwszy). Wynalazcy ustawieni są chronologicznie. Notatki o nich nie są długie, czytają się świetnie i mają wszystkie podstawowe informacje.
Nie sądzę, żebym zapamiętał wszystkie nazwiska tak od razu, ale wiedza została już zaszczepiona. Może nie będę pamiętał, że budowniczy kolei transandyjskiej miał na nazwisko Malinowski, ale będę wiedział, że dokonał tego Polak. Cieszę się, że po "Pionierach" wiem, że Polak skonstruował łódź podwodną, wymyślił kamizelkę kuloodporną, odkrył witaminy czy wynalazł kamerę.
Okładka książki jest bardzo ładna, w środku też bardzo ciekawe rysunki, chociaż dla mnie czasami za dużo koloru, albo wzorków (nie wiem, może czytałem późno w nocy i byłem zmęczony i słabo się koncentrowałem).
Wiem, że często piszę, że książka jest świetna i warto ją mieć, ale naprawdę tak jest i nic na to nie poradzę. Tą też warto przeczytać i mieć. I wbrew pozorom wcale nie jest tylko dla dzieci, spokojnie zaciekawi nastolatków. Szkoda, że na końcu nie ma kilku wolnych stron, żeby czytelnik mógł wpisać własne odkrycia to by było fajne.
Książka dostaje 7/7 bomb. Ale uwaga: nie dajcie przejrzeć książki rodzicom, kiedy akurat są u was w pokoju. Zostaną i zaczną czytać "jeszcze tylko jeden rozdział" i będziecie ich mieli na głowie dłuższy czas.

18:36, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (3) »

czyli "Andrzej Kruszewicz opowiada o ptakach" Oficyna Wydawnicza Multico, stron 117, twarda oprawa.

Kolejna bardzo udana książka przyrodnicza, tym razem o ptakach dla dzieci. Przez szkołę wcale nie mam czasu pisać recenzji, więc będzie krótko, ale dam zdjęcia ze środka, to zobaczycie sami jaka dobra książka.
Na poczatku są wiadomości ogólne o obserwacji ptaków, pomocy, dokarmianiu, budowie, ciekawostkach ogólnych. A potem mamy trzy działy "Na podwórku i za miastem", "W polu i w lesie", "Nad wodą i na łące". W każdym dziale jest opisanych i pokazanych na świetnych zdjęciach po kilka najpopularniejszych ptaków. Uważam, że fotografie są genialne. Naprawdę tak dobre, że można spokojnie każdego ptaka dobrze obejrzeć i potem poznać podczas obserwacji. Proporcje treści do zdjęć też idealne, dokłądnie
tyle, żeby się dowiedzieć ciekawych rzeczy, ale nie znudzić. Jak już pisałem, ja mam dwa duże albumy "Ptaki Polski" z głosami ptakówhttp://xiegarnia.pl/wideo/aleksy-krysztofiak-o-ptakach-polski/, też są swietne i bardzo przydatne, ale nie się ich czytać jak powieści. A te opowieści o ptakach, jak najbardziej. Też nie wszytskie na raz, bo dziecku może się wszytsko pomylić, ale opisy są dobrej długości.
Jest to pierwsza część książki, którą Wam wielokrotnie polecałem:
http://ksiazkinaczacie.blox.pl/2013/11/ZWIERZAKI-DO-POCZYTANIA.html
Równie dobra, też dla całej rodziny. A ponieważ opisane są ptaki polskie, to uważam, że warto, żeby każdy tą książkę miał na półce, żeby móc do niej sięgnąć.

Ptaki dostają 7/7 bomb.

18:19, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 grudnia 2013

czyli „Polska moja Ojczyzna. Encyklopedia dla całej rodziny” wydawnictwo Multico, 23,5x28,5x2cm, 222 strony, twarda oprawa.
Jest to encyklopedia, która bardzo może się przydać, zwłaszcza w szkole. Raczej nie jest to książka, którą czyta się w dwa wieczory. Wybiera się to, co kogoś interesuje, albo się przydaje. Bo jest tu wiele działów: podstawowe informacje, Konstytucja Polski, Wielcy Polacy, Wojsko Polskie, Krainy Geograficzne, Województwa, Tradycje Ludowe i ciekawe Quizy. Jest bardzo dużo zdjęć, więc wszystko, co opisano, można zobaczyć.

Ja przejrzałem ją mniej więcej, czytając to, co mnie interesuje, a oglądając to co raczej mnie nie interesuje (no ale obejrzałem, więc też coś mi zostało w głowie). Ale zaraz się okazało, że teraz będę książkę czytał dokładnie. Bo zgłosiłem się do konkursu naszego gimnazjum Szkolna Liga Humanistów (polski, historia, wiedza ogólna, w tym dużo o Polsce) i już na kilka pytań znalazłem odpowiedzi! A za mną dopiero 4 rundy z kilkudziesięciu!
W ogóle uważam, że to książka bardzo pomocna w szkole, dlatego polecam, nawet tym, których tematyka nie zainteresowała. Warto mieć pod ręką taki wygodny zbiór informacji o własnym kraju. 
Książka dostaje 6,5/7 bomby.

16:46, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (3) »
środa, 27 listopada 2013

czyli „Duchy Polskich Miast i Zamków” Witold Vargas, Paweł Zych, wydawnictwo Bosz, 17x24x2,7cm, stron 203, twarda oprawa.
„Duchy” nie są druga częścią, mojego ulubionego „Bestiariusza słowiańskiego”. Może są trochę podobne, ale jednak się znacznie różnią. Na przykład Bestiariusz przeczytałem na raz, zaraz po kupieniu, jeszcze na targach, jakbym czytał powieść. A Duchy czytałem po kawałku, przeskakując w różne miejsca. Na przykład najpierw szukałem zjaw z okolic mojego miasteczka, potem z województwa, a potem różnie. Nie wiem ile czytałem książkę, bo zamieniałem ją z powieścią (i lekturą, ale nie chcę o tym mówić ;). Myślę, że zajęło mi to tydzień? Może trochę dłużej.

Bardzo dobra jest wklejka na początku. Jest tam schematyczna mapa Polski z podziałem na województwa i przypisanymi numerami stron – gdzie można przeczytać o duchach z tego terenu. To pomaga w odszukiwaniu. Potem mamy wstęp, a w nim świetny podział duchów według: miejsca występowania lub typu postaci. Naprawdę z samego tego podziału można się wiele dowiedzieć. Na przykład jeśli chodzi o miejsce pojawiania się, to mamy duchy: Zamkowe, Miejskie, Wiejskie, Podziemi, Podwodne, Cmentarne, Leśne, Polne i Drogowe. Mamy też różne typy postaci jak Znakomitości, Białe Damy, Zwierzęta, Karoce, Ślady, Duchy Zbiorowe, itd. To naprawdę bardzo działa na wyobraźnię!
Ja od razu pomyślałem sobie, że to może być niezła powieść – autorzy cały czas szukają informacji o tych zjawach, duchach, bestiach, może siedzą w zakurzonych bibliotekach, chodzą po jakiś kryptach i cmentarzach, aż w końcu opętuje ich jakiś duch, albo zaczyna prześladować słowiański stwór… :D
To tyle wymyślania. Wracając do tematu. Duchy to bardzo ładnie wydana książka, ma fajna okładkę, wklejkę, każda prawa strona jest naprawdę świetną ilustracją, a kartki są grube i pofarbowane na taki przecierany kolor, może udający stary pergamin?
Książka dostaje 6/7 bomb. Duży plus za nazwę „Legendarz” na okładce w rogu, dla mnie to były super tytuł. Nie jest to oczywiście książka dla dzieci, ale dla nastolatków i dorosłych. No i powstaje pytanie, jaka książka będzie następna?
A tu możecie zobaczyć reklamę Duchów:
https://www.youtube.com/watch?v=QHMPSSTUx2U



11:39, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (5) »
piątek, 01 listopada 2013

czyli "Mała książka o gwarze warszawskiej" Maria "Mroux" Bulikowska, wydawnictwo Babaryba, stron 46, 20x28x1,1cm, twarda oprawa.
Książka jest bardzo ładnie wydana, ma grube, kremowe kartki, z czarno-białymi rysunkami , które w niektórych miejscach są pokolorowane jakimś kolorem kredki. Tekstu jest mało i jest napisany na ilustracjach odręcznym pismem technicznym (takim, jakiego właśnie uczę się w szkole już dwa miesiące, nie pytajcie jak mi idzie).
Moim zdaniem po tej książce oprowadzają czytelnika Kot Antek i Zając Andrus. Bo tak nazywano warszawskich cwaniaków   Antek, jeśli miał mnij niż 13 lat, a Andrus, jeśli był starszy. Z dalszych stron  dowiecie się kto to jest między innymi: sałaciarz, panna z grzywką, parzygnat, rycerz miotły, cierpiarz, czemu kanara nazywają kanarem i co robił szczygieł na rogu ulicy. Zobaczycie jak wygląda Warszawiak, Warszawianka oraz nauczycie się mówić gwarą warszawską. No i znajdziecie "najbardziej
chroniona tajemnicę stolicy czyli  przepis na pańską skórkę". Zachęcający zresztą. Jest jeszcze wiele innych ciekawostek, ale nie będę ich wszystkich opisywał, bo to bez sensu.
Na końcu książki jest quiz sprawdzający wiedzę zdobytą po przeczytaniu całości.
Książka dostaje 6,5/7 bomb. Dla dzieciaków i dorosłych.

15:07, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 września 2013

czyli „Cztery żywioły i dwa koziołki” Agnieszka Idziak, Sylwia Maja Bartkowska, wydawnictwo Albus 23x21x1,2cm, oprawa miękka.
Bardzo lubię przewodniki dla dzieci. Może dlatego, że jest ich naprawdę niewiele. Ten, który dziś Wam proponuję jest o Poznaniu. A oprowadzają po nim… dwa koziołki. Są bardzo zabawne, bo biegają po całej książce i chowają się w różne miejsca (najlepszy jest ten co udaje chmurę, a może mi się przewidziało?). Zabawa z koziołkami na pewno rozśmieszy mniejsze dzieci. Nie dość, że zwiedzamy miasto z koziołkami, to w dodatku możemy wybrać własny szlak zwiedzania – wody, ognia, powietrza lub ziemi – każdy jest w książce oznaczony zabawnym symbolem.

Wbrew pierwszemu wrażeniu w książce jest dużo treści. Głównie dotyczącej Poznania, ale też bardziej ogólnej, luźno związanej z miastem. Przewodnik jest też ciekawy do przeczytania, jeśli akurat Poznania się nie zwiedza, ale jednak lepiej wykorzystać go na wycieczce.
Jeżeli chodzi o rysunki, to po pierwsze są bardzo ważne, bo stanowią większość książki. Po drugie są czarno-białe, co zauważyłem dopiero po pewnym czasie. Ma to taki plus, że przewodnik może być jednocześnie książką do kolorowania. Książka w ogóle jest przeznaczona do „bazgrania” bo jest w niej wiele zadań, miejsc na rysunki, krzyżówek, labiryntów. Nie można się nudzić.
Jest to taki typ książki, który właściciel tworzy razem z autorami, bo część prac robi w książce sam – zaczynając od okładki na której uzupełnia „Ta książka należy do…”. Moim zdaniem to fajne, bo łatwiej zapamiętać jakieś fakty z wycieczki po mieście.
Jedynym elementem kolorowym jest mapa, a właściwie cztery mapy dopasowane do czterech proponowanych szlaków zwiedzania.
Przewodnik dostaje 6,5/7 bomb. Polecam

20:23, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 lipca 2013

czyli "Sztuka portretu. Podręcznik dla początkujących i średnio zaawansowanych" Izabela Marcinek, wydawnictwo Bosz, 238 stron, 21x28x2,3cm, twarda oprawa.
Nie umiem rysować, nawet jak rysuje swój komiks to rysunki są tylko jedną kreską. Ale ciekawią mnie książki o rysowaniu. Ta jest na przykład tylko o rysowaniu portretów w różnych ujęciach.
Jest w niej wszystko, od tego jak się przygotować, poprzez kadry, do różnych technik i kolorów.
Mnie najbardziej podobają się lekcje jak i dlaczego narysować poszczególne części człowieka, oko, ucho, nos, włosy. Spróbowałem sobie przerysować, bo wydaje się to łatwiejsze niż narysowanie całej twarzy.
Przydatne wydają się też informacje o ludzkim ciele i proporcjach. Na przykład jak się zmienia głowa niemowlaka, dziecka i prawie dorosłego człowieka. Dzięki temu dowiemy się co zrobić jeśli chcemy, żeby małe dziecko wyglądało naprawę jak małe dziecko a nastolatek jak nastolatek.
Dowiemy się też jak narysować głowę, żeby "zmieściła" się w niej czaszka, a nie była zdeformowana, bo inaczej to od razu będzie widać, że ktoś nie umie rysować człowieka.
Książka jest ładnie wydana i ma bardzo dużo ilustracji, również takich jak coś zrobić krok po kroku. Obok są teksty, które wszystko dokładnie wyjaśniają.
Jest pokazane jak wybrać kard, czy też czym narysować. Są portrety bardzo artystyczne i kolorowe, ale mi podobają się bardziej te realistyczne.
W "Sztuce portretu" są też porady jak przygotować warsztat w zależności od tego, jaką techniką ktoś chce rysować lub malować. Jak zrobić perspektywę, dobrać kolory, ujęcia. I fajny dział o pierwszych krokach   jak przenosić różne odcinki (np. mierząc ołówkiem) z rysowanej osoby na papier.
Książka dostaje 7/7 bomb. Mam ją jakiś czas, ale polecam teraz, na wakacje, bo jest trochę czasu, żeby sobie poćwiczyć, porysować. Można nauczyć się czegoś nowego. To znaczy, ja się nie nauczę, bo nie mam zdolności plastycznych, ale jak ktoś ma, to z tą książką nauczy się rysować profesjonalnie.

13:55, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Komentarze (1) »
piątek, 21 czerwca 2013

czyli "Ilustrowany elementarz dizajnu   100 rzeczy narysowanych przez 25 ilustratorów" Ewa Solarz, wydawnictwo Wytwórnia, 21,5x19,5x1,7cm, stron 109, oprawa twarda.
Wiedziałem już co to jest design, bo czytałem książkę "D.E.S.I.G.N", ale w tej dowiedziałem się, że po polsku można pisać dizajn, czyli tak, jak jest w tytule.
Po pierwsze książka ma niepozorna okładkę, moim zdaniem właśnie nie dizajnerską jak wiele książek w księgarniach, które starają się wyróżnić. Tylko bardzo spokojną, w delikatnym kolorze chyba zielonym. Mój egzemplarz jest z autografem autorki, bardzo lubię książki z autografami.
W książce jest 100 różnych rzeczy z życia człowieka. Z takich bardziej zwyczajnych jest butelka coca coli, zakreślacz Stabilo, długopis Bic, hula-hoop, jo-jo, ołówek, Barbie. Ale są też takie, których nie znałem. To znaczy wiedziałem na przykład co to jest dywan, ale nie znałem tego konkretnego modelu. Każda z tych rzeczy ma krótki opis   czym jest, nazwę, rok kiedy powstała, gdzie i nazwisko projektanta.
W książce chodzi o to, żeby pokazać, że każda rzecz, nawet taka, która wydaje się nam, że była zawsze, musiała zostać przez kogoś wymyślona po raz pierwszy. I ten projektant musiał zdecydować jak dokładnie ta rzecz ma wyglądać. To bardzo ciekawe. Sam kiedyś miałem okazję wziąć udział w ogólnopolskim  konkursie dizajnerskim  dla dzieci na projekt kranu. Miałem 10 lat i zdobyłem wtedy trzecie miejsce i świetne nagrody, za jedną pojechałem do Legolandu. (a to link do mojego projektu
http://ksiazkinaczacie.blox.pl/2011/04/Czesc-Aloha-Dzis-zupelnie-nie-na-temat-Wzialem.html
Wracając do książki, to zgodnie z tytułem te 100 rzeczy narysowało 25 polskich ilustratorów. I to też jest bardzo fajny pomysł, bo książka nie może się znudzić, bo co kilka obrazków jest nowy styl ilustracji. W dodatku jest to jakby taki spis ilustratorów, których na pewno książki macie na półkach.  Ja kilka ilustracji nawet rozpoznałem.  Muszę przyznać, że wiele bardzo mi się podobało. (No i zdziwiłem się, że jest tylu polskich ilustratorów, jakoś wcześniej nie zwracałem na to uwagi).
Moim zdaniem jest to książka dla wszystkich i dzieci i dorosłych, dzięki krótkim tekstom może być też dla mniejszych dzieci. Jest świetna dla tych co się interesują sztuką, ale też dla tych co się nie interesują wcale   też im się spodoba, bo jest o sztuce, które jest dookoła nas. Właściwie nie jest możliwe, żeby ktoś nie używał przedmiotów z tej książki.
U mnie "Ilustrowany elementarz dizajnu" dostaje 7/7 bomb i za rysunki i za treść. Zajrzyjcie, bo za tą skromna okładką jest książka, którą można przeglądać wiele razy.
PS. Książka powstała z inicjatywy Łódź Design Festival, czyli międzynarodowego festiwalu dizjanu, który odbywa się co roku w październiku w Łodzi. Część dla dzieci nazywa się Edukreacja. Można sprawdzić szczegóły w necie i się wybrać.

15:58, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 maja 2013

czyli "Kuna za kaloryferem" Adam Wajrak, Nuria Selva Fernandez, Agora, 17x22x1,8cm, stron 349, miękka okładka.
Tą książkę przeczytała przede mną Babcia. Bardzo dużo czyta, ale akurat nie mogła iść do biblioteki i przyszła coś wziąć ode mnie. Właśnie wróciła Mama, która kupiła "Kunę ". Babcia ją wzięła, przeczytała kilka stron i poszła do siebie. Oddała następnego dnia. Przeczytałem kawałek i tak się wciągnąłem, że nie chciało mi się czytać powieści, bo okazało się, że książka jest świetna.
"Kuna " to prawdziwa opowieść o zwierzętach, którymi w swoim życiu zajmowali się autorzy Adam i Nuria. Nie ma tu nic zmyślonego, ale te prawdziwe historyjki są tak ciekawe, że nie chce się przerywać. W dodatku są bardzo zabawne no i można się dowiedzieć wielu rzeczy o zwierzętach (wiadomo, potem łatwiej w szkole, bo nie trzeba się uczyć). Jest też trochę smutnych momentów, no ale takie są historie zwierząt. Nie ma co ich opisywać, bo się nie da, ale są troche podobne do przygód ludzkich,
ciągle coś się dzieje.
Znajdziecie tu jeże, bociany, wrony, sowy i masę innych zwierząt. Podobają mi się również tytuły rozdziałów, bardzo śmieszne. Na końcu jest spis wszystkich zwierząt, które wystąpiły w "Kunie ".
Książka dostaje 7/7 bomb. Polecam ją wszystkim, dzieciom i dorosłym.
PS. My mamy tylko psa, bo jesteśmy alergikami. Ale mimo to ciągle coś się u nas ze zwierzakami dzieje. Mieliśmy wiewiórkę przychodząca w odwiedziny, w zimę rodzice kupują worek ziarna bo dokarmiamy ptaki, mamy gołębia bez skrzydła, którego babcia zabrała sokołowi. Poprzedniej zimy mieszkał u nas jeż, który najbardziej lubił jeść domowy schab i szynkę, a na wiosnę zbudowaliśmy mu domek w lesie i go zanieśliśmy.
Zdjęcie 1. Akcja ratunkowa   Babcia i Kla wynoszą jeża do domku w lesie.
Zdjęcie 2. Jack Sparrow   nasz gołąb bez skrzydła w towarzystwie drugiego, który przez dwa miesiące leczył u nas rany.

11:33, ksiazki.na.czacie , Przewodniki
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

MOJE NAJNOWSZE VIDEO RECENZJE ZNAJDZIESZ TEŻ TUTAJ

Xiegarnia.pl