KSIAZKINACZACIE.PL

Wywiady

środa, 27 marca 2013

W marcu  2013 roku wydarzyło się coś wielkiego. Miałem okazję przeprowadzić wywiad ze znanym, szwedzkim pisarzem MARTINEM WIDMARKIEM autorem serii „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai”. Było to możliwe dzięki wydawnictwu Zakamarki, które mnie do tego zaprosiło i tłumaczce Agnieszce Stróżyk, która świetnie zna język szwedzki. Miesiąc przed wywiadem zbierałem pytania od czytelników „Książek na czacie”, które zadałem w ich imieniu. Ponieważ okazało się, że nie mam żadnego zdjęcia z pisarzem, skleiłem dwa oddzielne. Nie nagrały się dwie odpowiedzi, więc jedną spisałem z pamięci, a drugie pytanie musiałem pominąć, bo z wrażenia zapomniałem co pisarz powiedział. (Relację ze spotkania i zdjęcia znajdziecie kilka wpisów niżej).
– Czy w Szwecji są wydawane polskie książki dla dzieci? Jakie na przykład tytuły? Czy Pan zna i lubi jakieś polskie książki dla dzieci?
– Pierwsze pytanie a ja niestety nie potrafię na nie odpowiedzieć. Tyle piszę sam książek, że na czytanie książek niewiele czasu mi zostaje. W ciągu 10 lat napisałem 65 książek.
– Ile czasu pisze Pan jedną książkę dla dzieci?
– Dla mnie bardzo ważne jest to, żeby pisać dobre książki. Dlatego najpierw dużo zapisuję i pracuję przy pomocy swojego dużego, czarnego zeszytu. Właśnie najwięcej czasu zajmuje mi ta praca: notowanie, przygotowywanie się do pisania powieści. Przy okazji zobaczcie, tu w czarnym zeszycie mam notatki do kolejnej książki „Tajemnica straży pożarnej”. Taka praca przygotowawcza zajmuje mi mnie więcej dwa tygodnie. Kiedy czuję, że jestem gotowy, to dopiero zaczynam pisać książkę. I po tych dwóch tygodniach przygotowań, napisanie książki zajmuje mi jeden dzień. To też jest moja rada dla wszystkich, którzy chcą pisać. Nie zaczynajcie dopóki nie będziecie dokładnie wiedzieć, o czym ta książka ma być. Żadnych listów, opowiadań. Zachęcam was też do organizowania małych kółek pisarskich. Powiedzmy, że spotykają się dwie, trzy osoby i wspólnie planują, a potem starają się tą historię zapisać. To jest najfajniejsze, to jest ta ciekawa strona pracy pisarza – wymyślanie.
– Czy kupuje Pan książki dla dzieci, czy tylko dla dorosłych. Jeśli tak, to ile ich Pan ma, w przybliżeniu: ile miejsca zajmują u Pana na regałach?
– Cały mój dom jest pełen książek. Zacząłem je teraz przeprowadzać z domu w którym mieszkam na co dzień, do domu letniego. Ale niedługo i on się zapełni. Jako autor książek dla dzieci, bardzo dużo ich dostaję. Moje dzieci są bardzo zadowolone. Można powiedzieć, że „pływają” w książkach.
– Pytania od czytelników bloga KSIĄŻKI NA CZACIE. Czy Lasse i Maia istnieją naprawdę? (Kuba lat 5,5)
– Nie. I to jest dla mnie bardzo ważne. Teraz opowiem o czymś trudnym. Lasse i Maia to tak naprawdę dość nudne dzieci. Robią bardzo ciekawe rzeczy, ale jako osoby nie są interesujące. To jest zabieg, który stosuje pisarz. Na przykład, jeśli założymy, że Maia bardzo dobrze radzi sobie z matematyką, to ktoś z was, kto nie lubi matematyki, pomyśli „nie, Maja to nie ja”. Ale jeśli nie opowiem wam za wiele o Mai, to każdy, kto czyta książkę poczuje, że to prawie o nim jest ta historia.
– Czy istnieje cała mapa Vallebry? Czy taka miejscowości istnieje naprawdę (kl. 1b)
– Nie, nie ma takiej miejscowości. Powstała jej część w studio, jako dekoracje do filmu. Było to dla mnie bardzo dziwne, zobaczyć miasteczko, aktorów grających Lassego i Maię. „Przecież ja ich wymyśliłem” myślałem. „A teraz ich widzę”. Dziwne uczucie.
– Ile będzie kolejnych części, czy pojawią się nowi bohaterowie, nowi detektywi? (kl. 1b)
– Napisałem 25 książek o Lassie i Mai, Zakamarki, które wydają książki w Polsce nie wydało jeszcze wszystkich. Ale te książki w Polsce bardzo szybko się ukazują, ale ja pracuję jeszcze szybciej niż Zakamarki i udaje mi się wyprzedzić wydawnictwo. Niedługo może te książki uda się tłumaczyć na bieżąco.
– Czy będzie film na podstawie książek? (kl. 1b)
– Powstały trzy długie filmy o Lasse i Mai, które też pewnie będą w Polsce. Ostatni film będzie pokazywany w Szwecji dopiero na jesieni.
– Czy jako dziecko lubił Pan czytać, czy rodzice musieli Pana zmuszać? (Magdalena Krl)
– Mój tata  był bardzo sprytny. Zabierał mnie na basen, stawiał na brzegu i mówił „Jak wskoczysz do wody, to dostaniesz ode mnie jeden komiks o Tintinie.” Wskakiwałem. Potem mówił „Jak wskoczysz do wody z tego podestu, to dostaniesz drugi komiks”. A na koniec: „Jak wskoczysz do basenu z trampoliny to dostaniesz jeszcze jedna książkę”. Kiedy wracaliśmy z basenu do domu, po drodze jechaliśmy do księgarni i tata kupował mi trzy komiksy. Od tamtej pory uwielbiam czytanie. Czytałem komiksy, książki detektywistyczne, wszystko, co wpadło mi w ręce. Czy lubię pływać? Nie za bardzo. Robiłem to tylko po to, żeby dostać te książki.
– Jaka była Pana ulubiona książka z dzieciństwa i dlaczego akurat ta? (Agnieszka Stanik)
– Jako dziecko czytałem amerykańską powieść detektywistyczna o dwóch przyjaciołach „Liga diamentowa”. Pierwsza książka, przy której poczułem, że tam się coś dzieje, jakieś  inne, ciekawe życie. Kupiłem ją jako dorosły i muszę przyznać, że jest to naprawdę dobra książka.
Po pytaniach była dalsza część imprezy, zabawa, wybór najlepszej części Tajemnic książki, czytanie fragmentów po szwedzku i po polsku, oraz kilka pytań z sali. Najwięcej emocji wzbudziło pokazania najnowszej książki wydanej w Szwecji „Tajemnica urodzin” z wielkim, różowym tortem na okładce :)

Tagi: Zakamarki
15:10, ksiazki.na.czacie , Wywiady
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 stycznia 2012

Dzisiaj niespodzianka czyli mój pierwszy wywiad. Planowałem go już od dawna, ale nie mogłem się przełamać – zawsze jak się coś robi pierwszy raz, to trudno się zebrać. Ale zrobienie wywiadu okazało się bardzo łatwe. Ale tylko dlatego, że wywiad jest z pisarzem i on bardzo fajnie sam napisał odpowiedzi na pytania. Fajnie się złożyło, że to mój pierwszy wywiad, bo Grzegorz Kasdepke napisał „Mity dla dzieci” – pierwszą książkę, którą przeczytałem o mitach!

LUBIŁEM TYLKO JEDNĄ LEKTURĘ SZKOLNĄ

Grzegorz Kasdepke jest pisarzem dla dzieci, który napisał kilkadziesiąt książek. Fragmenty możemy znaleźć w naszych, szkolnych podręcznikach do polskiego. Ale pisarz wcale nie jest stary. Jest bardzo fajny i każdy może do niego napisać i porozmawiać, sam sprawdziłem! Chcecie wiedzieć czy pali fajkę podczas pisania, lubi grać w gry na komputerze i czy podrywa dziewczyny na pisanie? Przeczytajcie :)

– Pana teksty są w podręczniku do polskiego, czy czuje się Pan sławny?
– Sławny? Nie. Popularny? Tak. Choć tak naprawdę to nie ja jestem popularny, a moi bohaterowie: Kuba i Buba, detektyw Pozytywka, Felek z najnowszych romansów... Obecność w podręcznikach cieszy i martwi jednocześnie. Cieszy – bo jest oznaką uznania. Martwi – bo pamiętam, co myślałem o autorach obowiązkowych lektur. Spotkałem jakiś czas temu chłopca, który powiedział: „Dostałem z pana pałę!”. Nogi ugięły mi się wówczas w kolanach...

– Kiedy miał Pan 23 lata został Pan redaktorem naczelnym gazety dla dzieci „Świerszczyk”. Jak to się stało i czy nie wolał Pan pracować w piśmie o samochodach, albo kryminalnym?
– Miałem 21 lat, gdy – jako student dziennikarstwa – zacząłem pracować w magazynie dla dzieci „Świerszczyk”, a  22, gdy zostałem awansowany na redaktora naczelnego tego pisma. Uznałem, że jest to uśmiech losu, który muszę wykorzystać. Chciałem być pisarzem,  a w piśmie dla dzieci miałem większą szansę na uprawianie literatury niż w piśmie o samochodach. Wcześniej, jeszcze na pierwszym roku studiów, współpracowałem z tygodnikiem „Polityka”. Wiedziałem więc na czym polega tak zwane poważne dziennikarstwo. I uznałem, że bardziej ciągną mnie niepoważne fantazje. Ale było to ryzykowne. Wielu znajomych pukało się w czoła. Uważali, że powinienem trzymać się „Polityki” rękoma i zębami.

– Czy pierwsza książka, którą Pan napisał była wydana, czy tylko napisał ją Pan żeby poćwiczyć?
– Debiutowałem jeszcze w latach osiemdziesiątych w magazynie „Mała Fantastyka”. Potem publikowałem swoje opowiadania w pismach dla dzieci. Gdy zaproponowałem wydawnictwu Literatura wydrukowanie mojej pierwszej książki „Kacperiady”, byłem już znany jako autor niezłych tekstów prasowych. Nie musiałem długo czekać na pozytywną odpowiedź ze strony Literatury.

– Którą ze swoich książek lubi Pan najbardziej? A którą z książek innych pisarzy?
– Ze swoich? Hm... Lubię książki najmniej popularne: „Kiedy byłem mały...”, „Zając”, „Rózga”. Lubię też opowieści o Felku czyli „Romans palce lizać” oraz „Serce i inne podroby”. A jeśli chodzi o innych autorów, nie będę oryginalny – przepadam za „Mikołajkiem” pary autorów (bo ilustrator jest tu ogromnie ważny). Ci autorzy to Sempe i Goscinny.

– Czy może Pan wymienić pięć najgorszych dla Pana lektur szkolnych?
– Jedyną lekturą szkolną, jaką lubiłem w podstawówce był „Sposób na Alcybiadesa” Edmunda Niziurskiego. Cała reszta napawała mnie zgrozą, zwłaszcza takie ponuractwa jak: „Nasza szkapa”, „Anielka” czy „Janko Muzykant”. Przygnębiała mnie też książka Marii Konopnickiej „O krasnoludkach i sierotce Marysi”.

– Dlaczego zaczął Pan pisać? Czy od razu chciał Pan być pisarzem, czy marzył Pan o innym zawodzie?
– Pisarz nie ma innego wyjścia – chce pisać i już. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że mógłbym robić coś innego.

–  Lubi Pan grać na komputerze? Jeśli tak to w jaką grę?
– Nie lubię, nie gram. Komputer jest dla mnie narzędziem pracy.

– Czy Pan lubi herbatę, albo fajkę, albo kawę, czy coś innego, czego  używa Pan przy pisaniu? A może ma Pan jakieś swoje zwyczajne związane z pisaniem?
– Lubię herbatę, lubię kawę, fajki ani papierosów nie palę. Pisząc, słucham zazwyczaj muzyki klasycznej. Gdy jestem znużony, przebieram się w strój do biegania, biorę empetrójkę z muzyką rockową i biegam z wywieszonym językiem po Parku Skaryszewskim.

– Czy Pana syn czyta Pana książki? Czy też chce zostać pisarzem?
– Mój syn, Kacper, ma już 16 lat i czyta książki dla dorosłych. Czasami proszę, żeby coś mi podpowiedział albo żeby ocenił mój tekst. Zawsze jest bardzo krytyczny! Może z obawy, że się zemszczę zadeklarował, że zamiast pisać, będzie grał, jest gitarzystą w dwóch zespołach, rockowych i metalowym.

– Czy może Pan podać kilka plusów pracy pisarza, i kilka minusów? Co Pan lubi a czego nie lubi w swojej pracy?
– Plusów jest więcej. Robię, co chcę. Jestem zawsze na wakacjach. Mogę pracować wszędzie: w domu, nad morzem, w górach po powrocie z nart. No i dziewczyny same mnie podrywają. Minusy? Czasami sam dla siebie muszę być srogim szefem.

18:47, ksiazki.na.czacie , Wywiady
Link Dodaj komentarz »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

MOJE NAJNOWSZE VIDEO RECENZJE ZNAJDZIESZ TEŻ TUTAJ

Xiegarnia.pl