KSIAZKINACZACIE.PL

Bajki i baśnie

sobota, 05 kwietnia 2014

czyli „Czerwony Kapturek w wielkim mieście” Roberto Innocenti, Aaron Frisch, wydawnictwo Media Rodzina, 27,5x29c0,7cm, stron twarda oprawa.
Książkę czytałem jakoś dużo po północy, mając świadomość, że za 6 godzin muszę wstać do szkoły, więc nastrój miałem bardzo mroczny i możliwe, że współczesny Czerwony Kapturek wydał mi się jeszcze smutniejszy, niż był. Zacznijmy od treści. Jest to opowieść o dziewczynce, Sophi, która musi odwiedzić babcię. Nie przedziera się jednak przez las, ale przez wielkie miasto. A jej oprawcą nie jest wilk, tylko mężczyzna na motorze. I chyba dlatego ta książka jest taka straszna, bo wilkiem jest dorosły a ofiarą dziecko. Baśń ma dwa zakończenia do wyboru, ja chciałbym jeszcze trzecie, takie w którym to Sophia krzywdzi mężczyznę. Niestety takiego nie ma.Sama opowieść jest znana i dość krótko opisana, za to ilustracje można oglądać bardzo długo i to dopiero one nadają sens książce. Bo widzimy, ze Sophia żyje w wielkim, kolorowym, ale naprawdę strasznym mieście. Miasto tu jest pokazane naprawdę przerażająco, jest brudne, przeludnione, hałaśliwe, pełne dziwnych ludzi, a jednocześnie bardzo kolorowe i wciągające. Jak się ogląda ilustracje, to prawie słychać ten hałas. Na mnie zrobiło to bardzo smutne wrażenie. W rysunkach jest tyle detali, które można oglądać jak w książkach obrazkowych dla małych dzieci, ciągle znajduje się coś nowego. Czasem coś co pasuje do historii Sophi. Genialny jest rysunek ze świecącą babcia opowiadającą baśń, bo wprowadza trochę baśniowej magii. Muszę powiedzieć, że książka jest mega wciągająca. Nie można od niej oderwać oczu. Moim zdaniem dla starszych dzieci, młodzieży i dorosłych. Naprawdę wydaje mi się, że najbardziej dla młodzieży i dorosłych, bo bardziej zrozumieją i docenią opowieść. I to mnie cieszy, bo jak pisałem ostatnio, chciałbym, żeby było więcej książek obrazkowych dla dorosłych. 
Czerwony Kapturek dostaje 6/7 bomb. 

19:59, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 marca 2014

czyli „Królowa Śniegu. Baśń w siedmiu opowiadaniach” Hans Christian Andersen, Vladyslav Yerko, WYDAWNICTWO M, 24x32x1,2 cm, 32 strony, twarda oprawa + zakładana okładka ze skrzydełkami. 
Nie wiem dlaczego ale ja tej książki nigdzie nie widziałem, w żadnej księgarni, ani w nowościach. Jestem zdziwiony, bo jest to książka wyjątkowa i zrobiła na mnie, ale też Klarze i dorosłych w naszym domu ogromne wrażenie. Zacznijmy od tekstu. Historia jest wszystkim znana, więc nie ma co jej opisywać. Baśń Andersena o Królowej Śniegu jest moją ulubioną z wczesnego dzieciństwa, naprawdę mnie fascynowała. A jednak w tym wydaniu zaskoczyło mnie sporo nieznanych mi fragmentów. Do języka musiałem się chwilę przyzwyczajać, ale na przykład Klara nie miała z tym żadnego problemu. Ilustracje okazały się obłędne. Rozpakowując książkę i rozdzierając papier, zobaczyłem najpierw twarz Królowej, wyglądała niesamowicie! Potem okazało się, że zewnętrzna część to obwoluta, a pod spodem jest jeszcze okładka książki. Ilustracje są maksymalnie bajkowe i kolorowe, co jest dla mnie nowością w rysunkach do tej baśni, bo zazwyczaj się biało-niebieskie. A te są barwne, mają masę szczegółów, można się w nie bardzo długo wpatrywać. No i klimat niecodzienny. Nie dziwię się, że autor dostał wiele wspaniałych nagród. Wygląda to wszystko jak żywcem wyjęte z najbardziej fantastycznego snu, a sama Królowa Śniegu jest tak piękna, że trudno się dziwić Kayowi. Bardzo dobra jest też cena książki jak na tak duży i piękny album, kosztuje ok. 40 zł, a naprawdę często kosztują tyle dużo gorsze książki. 
Książka dostaje 7/7 bomb i polecam ją wszystkim do biblioteczki, ale też na prezenty. Jestem pewien, że „Królowa Śniegu” zachwyci każdego, kto ją zobaczy. 

17:18, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 grudnia 2013

czyli „Cudowna studzienka. Baśnie polskie” seria baśnie świata, wydawnictwo Media Rodzina, 18x19,5x2,8cm, 365 stron, twarda oprawa.
Pisze na szybko, bo nie mam czasu dziś, ale pomyślałem, że ta akurat książka może się przydać na prezent na Gwiazdkę. Bo jednak wiele osób lubi kupować eleganckie, ponadczasowe książki, zazwyczaj zbiory baśni. Ja, jak Wam już pisałem i opowiadałem w recenzji nakręconej dla Xiegarnia.pl, polubiłem baśnie jakiś rok temu. Może wcześniej. Odkryłem wtedy serię książek z wydawnictwa Media Rodzina, czyli baśnie z różnych stron świata. Które przy okazji znowu Wam polecam, bo każda część jest bardzo fajna. Każda inna, wszystkie pięknie wydane w prawie kwadratowym formacie z dużą ilością rysunków.

Ostatnio wyszła właśnie „Cudowna studzienka”, która (z tego co słyszałem)na targach krakowskich została od razu wykupiona, ale znowu jest.
Książka ma ciekawe ilustracje, bo moim zdaniem wcale nie takie, jakich można się spodziewać w książce o polskich baśniach – łowickich wzorów, pasiaków, itd. Są malowane, bardzo kolorowe i w ciepłych barwach. Najładniejszy jest na okładce. Ilustracji jest dużo.
Baśni jest ponad 20, część z nich znam, chociaż też z pewnymi zmianami. Jeśli chodzi o wiek, dla którego baśnie się nadają, to Klarze (lat 4,5) część się podobała, a część była za trudna. Więc już można próbować czytać maluchom, ale nie wszystkie.
Baśnie dostają 6/7 bomb.



08:50, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Komentarze (2) »
środa, 28 sierpnia 2013

czyli „Legendy zamków karpackich” Bartłomiej Grzegorz Sala, wydawnictwo Bosz, 154 strony, twarda oprawa.
Jak tylko zobaczyłem książkę w Internecie to chciałem ją mieć. Powodem była oczywiście okładka narysowana przez Pawła Zycha (tego od mojej hitowej książki „Bestiariusz Słowiański”). Okładka była pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem, dopiero potem przeczytałem, że to legendy i to z Polski, więc już w ogóle chciałem koniecznie to przeczytać. Kiedy dostałem książkę przeżyłem wielki smutek, bo okazało się, że w środku są tylko nieduże czarno-białe ilustracje (też bardzo fajne) ale ja liczyłem na takie, jak na okładce – mroczne portrety zjaw i duchów. 

Ale to nie jest minus książki, tylko takie moje dodatkowe życzenie, żeby były duże, kolorowe ilustracje do każdej z legend (chyba trzeba by było wydać je w tomach).
Co do treści, to muszę powiedzieć przede wszystkim, że jest ona kompletna, bardzo dobrze przygotowana i jest jej bardzo dużo, oraz ma część naukową. Ja nie byłem w stanie przeczytać książki na raz, tylko dzieliłem ja mieszając z innymi. Jest tu 65 historii ludowych o duchach, diabłach, zjawach itd. „zamieszkujących” karpackie zamki. Każdy rozdział to nazwa miejsca – zarys dziejów – legendy – komentarz do legend. Głównym opowiadaniem są oczywiście legendy, ale jak widać można poznać też część historyczną jak i podsumowanie. Opowieści są naprawdę ciekawe, niektóre straszne, wielu wątków nie znałem z żadnych polskich bajek i legend. Wiele z tych historii działa na wyobraźnię i jest fajnym pomysłem na całą książkę, albo film. Na końcu znajduje się bibliografia, gdyby ktoś czuł się niedoinformowany (co uważam za niemożliwe). Nie wiem dlaczego, ale Legendy kojarzą mi się z długimi, ciemnymi wieczorami, jesiennymi i zimowymi. Myślę, że ekstra by się je czytało z kocem i gorąca herbatą, bo taki mają klimat.
Szkoda, że książka ma dość małą czcionkę. Mnie nie przeszkadza mimo okularów, ale moja Babcia (czyta nałogowo ,ale tylko dobre książki i długo je wybiera) bardzo chciała przeczytać Legendy, ale czcionka ją zmęczyła. Może będzie czytać na raty.
Rzecz o którą prosiłbym wydawców jeśli będą wznawiali wydanie to mapa (bo jak się czyta, to można sobie wyobrazić fajną wycieczkę może rowerową?). Jakaś w książce, a może dodawana oddzielnie taka piękna jak okładka, że może być plakatem.
Książka dostaje 6/7 bomb. Jest bardzo ciekawa, bo z terenu Polski, co lubię. A okładka jest tak piękna, że jakby były z nią koszulki, albo lepiej torby, to kupiłbym taką Mamie, bo też jej się strasznie podoba.
PS. Daję kategorię wiekową 15+ dla porządku, ale jest to książka uniwersalna, nawet jak są jakieś nieprzyjemne treści, to raczej w rodzaju baśni, więc mogą czytać tez znacznie młodsze osoby. I młodsze mogą czytać samą część literacką, czyli legendy, pomijając opracowanie. Na pewno wszystkich zaciekawi.

09:04, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 sierpnia 2013

czyli „Czarownica Nana. Baśnie Afrykańskie”, Kama Sywor Kamanda, Miloś Koptak, wydawnictwo Media Rodzina, 541 stron, 18x20x4,5cm, twarda oprawa.
„Czarownica Nanga” to jedna z książek z serii baśni z innych krajów. Pierwsze co zauważyłem charakterystycznego po przeczytaniu kilku historii to fakt, że każda wydaje być niedokończona. W większości opowieści, które czytałem na końcu pojawiało się jakieś podsumowanie, choćby tradycyjne „i żyli długo i szczęśliwie”. Tutaj wyraźnych zakończeń historii nie ma i musze przyznać, że jest to bardzo ciekawe, bo pozostawia uczucie zdziwienia. Aż się chce sprawdzić, czy na pewno są wszystkie strony.
Poza tym, że opowieści są jakby poucinane, jest trochę wątków podobnych do baśni innych narodów, ale nie do polskich, bardziej do Japońskich, czy Chińskich (np. „Serce czarne jak heban”).
Bardzo podobają mi się rysunki, które od razu wprowadzają w klimat Afrykański. Nie tylko dlatego, że kolory są ciepłe, ale także przez styl, bardzo kojarzący się ze światem złych duchów i szamanów. Baobaby wyglądają jak półokrągłe wzgórza z niektórych książeczek dla dzieci, z doczepionymi gałęziami. A ludzie nie mają zachowanych proporcji. Wszystko jest słoneczne i radosne. Przy okazji rysunków jak i treści baśni łatwo zobaczyć jak kultura afrykańska różni się od naszej (chociaż sprawy ludzi są bardzo podobne).
Pamiętacie jak w recenzji „Zamek Soria Moria” wspominałem o tym, że w baśniach norweskich nie ma przesadzania, przerysowania niecodziennych cech i zdarzeń? Pisząc to miałem na myśli, że ten przesyt jest właśnie w barwnych baśniach afrykańskie, jak choćby „Satongue-Jednonogi” i „Amana-wybraniec bogów”. Tu naprawdę może wydarzyć się wszystko.
Książka dostaje 6,5/7 głównie za bardzo trafne ilustracje.

10:47, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Komentarze (1) »
niedziela, 11 sierpnia 2013

czyli „Zamek Soria Moria, Baśnie Norweskie”, Peter Christem Asbjornsen, Jurgen Moe, ilustrowała Maria Ekier, wydawnictwo Media Rodzina, 411 stron, twarda oprawa, 17,5x19,8x4,5cm, 5+
„Zamek Soria Moria” jak na razie spodobał mi się najbardziej z serii zbiorów baśni z innych krajów (przeczytałem sześć).
Zauważyłem, że w wielu historiach pojawiają się te same motywy (czytając książkę zwróćcie uwagę na to co na przykład dzieje się po tym jak główny bohater wchodzi do zamku/zamków trolla). Kilka baśni jest też podobnych do naszych, znalazłem odpowiedniki „Kota w butach” czy „Kija Samobija”. Na tym przykładzie można zobaczyć często motywy w baśniach są uniwersalne i powtarzają się w różnych kulturach. Jednak nie bójcie się, że przez tych kilka powtórzeń baśnie Was znudzę. Przeciwnie, każda z trzydziestu opowieści jest ciekawa. Nie ma sensu, żebym je streszczał, bo dzieje się bardzo dużo.
Jeśli chodzi o samą treść najbardziej podoba mi się to, że w przeciwieństwie do baśni innych narodów bohaterowie norweskich opowieści (jak również rzeczy) nie wydają się zbyt przesadzeni, magiczni. Chodzi mi o to, że bohaterowie tym razem nie rodzą się od razu obdarzeni wielką siłą czy nadprzyrodzonymi zdolnościami, które załatwiają za nich problemy. Kiedy czytałem baśnie Afrykańskie, Japońskie albo Chińskie miałem odczucie natłoku nadprzyrodzonych możliwości. Tu wydarzenia są bardziej „ludzkie”.
W książce bardzo podobają mi się ilustracje. Od razu czuć chłód Skandynawi. Kolory są oszczędne, zimne, a mimo, że czasami pojawi się czerwień ona też jest chłodna. Granatowa okładka od razu kojarzy się ze śnieżną, zimową nocą. Historie są dość krótkie, czcionka duża, więc nadaje się do samodzielnego czytania.
Tak dokładnie nie umiem określić dlaczego baśnie norweskie tak bardzo mi się spodobały, może są skromniejsze od innych i bardziej mi pasują? Może Polska jest bardziej podobna do Norwegii niż Afryki czy Japonii?
Chcę jednak napisać, że to nie znaczy, że nie polecam poprzednich książek z serii baśni świata. Pisałem już o tym, ale powtórzę, że ja odkryłem baśnie niedawno i całkowicie mnie pochłonęły! Mam już 6 tomów, są pięknie wydane, jest co poczytać i mogę napisać, że aktualnie najchętniej sięgam po baśnie obok powieści fantasy.
Przeczytane przeze mnie baśnie (i rekomendowane) dają na zdjęciu niżej. Nie rozczarują Was, to naprawdę wyjątkowe książki i mam nadzieję, że będę zwiększał mój zbiór.
Książka dostaje 7/7 bomb za ilustracje i to, że nie mogłem się od niej oderwać.

18:48, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 czerwca 2013

"Aisha i wąż. Baśnie arabskie" Iwona Taida Drózd, ilustracje Ufuk Kobas Smink, seria baśni z całego świata wydawnictwa Media Rodzina 19,5x19,5x2,5cm, 311 stron,twarda oprawa.
DZIŚ ZAMIAST RECENZJI SCENARIUSZ FELIETONU DLA TVN24 DO AKCJI "ZACZYTANE WAKACJE", nie chcę pisać oddzielnego tekstu, bo mam i tak bardzo dużo zaległości w pisaniu, a za kilka dni wyjeżdżam na obóz żeglarski.
Bardzo długo nie doceniałem baśni. Właściwie zainteresowałem się nimi dopiero niedawno. Zauważyłem, że nie tylko ja omijałem ten gatunek, dlatego dziś postanowiłem wam polecić rewelacyjną serię baśni z całego świata wydawaną przez Media Rodzina. Ponieważ właśnie skończyłem czytać tom baśni arabskich "Aisha i wąż" Iwony Taidy Drózd, dlatego opowiem o tej książce. Po pierwsze jest pięknie wydana. Wspaniała okładka, kolory, złoto, bogate ilustracje od razu wprowadzają nas w klimat arabski. 24 opowieści są równie barwne i egzotyczne co ilustracje. Podoba mi się to, że każda ma jasny morał, albo jest wyjaśnieniem jakiegoś zjawiska. Na przykład dlaczego flamingi są różowe, dlaczego psy i koty nie zawsze się lubią, skąd wzięły się owce. Mnie najbardziej spodobała się baśń tytułowa, dlaczego? musicie sprawdzić sami. Książkę kończą objaśnienia związane z arabską kulturą, zwyczajami i imionami. Oprócz baśni arabskich czytałem już rosyjskie, chińskie i japońskie. Wszystkie dostały na moim blogu najwyższe noty za treść i ilustracje. Na wakacje zaplanowałem jeszcze baśnie indiańskie, afrykańskie, celtyckie i norweskie. Mam nadzieję, że udało mi się was przekonać i wybierzecie coś dla siebie.

10:29, ksiazki.na.czacie , Bajki i baśnie
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 lutego 2013

czyli "Chomik Wincent i świat sztuki. Jan Matejko" Anna Chudzik, Izabela Marcinek, wydawnictwo Bosz, stron 48, 21x28x1cm, twarda oprawa.
To druga część przygód Wincentego w świecie sztuki. Mimo że ja nie interesuję się bardzo malarstwem, to lubię te książki, bo są o ciekawych ludziach i ich życiu w innych czasach.
Jan Matejko, malarz, nie miał łatwego dzieciństwa. Miał 10-cioro rodzeństwa, a w dodatku jego mama umarła gdy miał 7 lat!  Jesteście sobie w stanie to wyobrazić?? Tata nie interesował się talentem Janka. Tak naprawdę to jego starszy brat wysyłał go na krakowska Akademię Sztuk Pięknych, której 20 lat później Jan został dyrektorem. Matejko miał ciekawy zwyczaj ukrywać swoje rysy, a częściej rysy żony w postaciach, które malował. W książce można zobaczyć jeden z pierwszych rysunków malarza, który
wykonał mając tyle lat co ja. Nigdy bym tak nie narysował, więc od razu widać, że malarzem nie zostanę. Moim ulubionym szkicem jest oczywiście rysunek ozdobnej kuszy. Chociaż szkice z badań w grobowcach też są ciekawe. A wiecie, że bitwę pod Grunwaldem Matejko malował 4 lata, a wcześniej zrobił sobie szkice z zapisanymi miejscami gdzie, kto stoi.
W książce, tak jak w poprzedniej części, są też zadania do samodzielnego wykonania. Bardzo zachęcające. Jest jak narysować konia, spróbuję, chociaż wydaje mi się za trudne. To może zacznę od oka. Na końcu można znaleźć adresy, gdzie dowiemy się więcej o Janie Matejko. A ostatnia strona to test   ile się zapamiętało po czytaniu. Książka jest polecana dla wieku 9-12 lat. Myślę, że dla starszych też się nadaje. Pierwsza część tej serii (Stanisław Wyspiański) miała inny format, mniejszy, chyba
bardziej mi się podobał.
Książka dostaje 6/7 bomb.

niedziela, 17 lutego 2013

czyli "Żółty smok. Baśnie chińskie" wydawnictwo Media Rodzina, 557 stron, 18x20x4,8cm, twarda oprawa.
Świetna książka i pod względem formatu, wydania, treści i rysunków. Bardzo, bardzo mi się podobała. Piszę o niej dopiero teraz, bo jak okazało się, że nie będę mógł się uczyć chińskiego, to jakoś ją odłożyłem do szafy. A potem, mimo że ma prawie 600 stron   przeczytałem w jeden wieczór.
Baśnie to 21 opowieści. Nie są długie i to jest ich dużym plusem, bo dobrze się je czyta i można poznać wiele historii z innego kraju. I widać, że nie są to nasze, słowiańskie baśnie. Od razu wyczuwa się inne problemy i widać inne rozwiązania. Przynajmniej ja to tak odebrałem.
Moja ulubiona baśń to "Kamieniarz" w którym dobry kamieniarz, chce zostać bogatym człowiekiem, potem kolejno urzędnikiem, rolnikiem, a nawet słońcem, chmurą, wiatrem, skałą i  znowu kamieniarzem   w zależności od tego, jaka sytuacja go spotkała. Jego życzenia spełniała magiczna nimfa. Podoba mi się pomysł, żeby zobaczyć na chwilę jak wygląda czyjeś inne życie, ale najlepiej być sobą.
Druga moja ulubiona opowieść to tytułowy "Żółty smok". Pewna sierota służąca w bogatej rodzinie, złapała rybę i ją zjadła bo była głodna. Okazało się, że była to smocza perła i dziewczyna urodziła dziecko. Oczywiście została przez to wyrzucona ze służby i tak zaczęła się jej niesamowita przygoda ze niezwykłym synem. Ale całej baśni już nie będę opowiadał.
Ilustracje pokazują chińskie życie   ubrania, budynki, wzory, smoki. Jest ich sporo, a czcionka jest duża, więc bardzo wygodnie się czyta. No i format jest fajny   ciężka, masywna książka, a bardzo wygodna do trzymania. I fajna na prezent nawet dla tych, którzy nie lubią baśni. Te ich wciągną. Naprawdę szkoda, że podróż do Chin jest taka droga :( To musi być ciekawy kraj!
Baśnie chińskie dostają 7/7 bomb.

piątek, 23 listopada 2012

czyli „Niedoparki” Pavel Srut, Galina Miklnova, wydawnictwo Afera, s17,5x24x3cm, tron 227, gruby papier w środku, twarda okładka.
Książka jest o stworzeniach, które żyją w każdym domu (albo w większości). Nazywają się Niedoparki, ponieważ żywią się skarpetkami, ale zjadają tylko po jednej od pary. Dlatego większość ludzi ciągle szuka skarpetki od pary. Mnie ten pomysł bardzo rozśmieszył, bo w naszym domu to stały problem. Tylko że mój Niedoparek zżera kapcie, za co rodzice ciągle robią mi wykłady…
Głównym bohaterem jest Hihlik, Niedoparek mieszkający z dziadkiem w domu pewnego muzyka. Muzyk, czyli pan Wawrzyniec, gra na weselach i pogrzebach i czasem mu się myli. Inni bohaterowie z gatunku Niedoparków to kuzyni Ramzes i Tulamor junior, ich tata Tulamor senior były mafiozo, oraz pomniejsze postacie jak choćby cały gang. Jest też profesor Longin Kędziorek, który poświęcił życie na badanie Niedoparków, mimo że przed akcją tej książki, nigdy ich nie widział.
W książce jest nieszczęśliwa miłość, praca, porwania, gangsterskie i mafijne interesy. Wszystko bardzo fajnie opisane i śmieszne. Najbardziej rozbawiły mnie zwyczaje Niedoparków, jak choćby wykradanie drogich skarpet prosto z nóg właścicieli.  
Powieść ma dużo rysunków, i skarpetę wygiętą w literę na początku każdego rozdziału. Rysunki są tradycyjne, jak narysowane ołówkiem i pokolorowane i pasują do książki.
Jak szybko przelecicie kartki książki, to na dole stron powstanie animacja – długa skarpeta z początku opowieści, zostanie prawie całkowicie zjedzona. To dodatkowa niespodzianka.
„Niedoparki” czyta się bardzo przyjemnie. Żyją w naszym świecie, wszystko jest tu bardzo logiczne. Naprawdę nikt nie może zaprzeczyć, że ma w domu pożeracza skarpet. Bo chyba każdemu przynajmniej raz zginęła skarpetka do pary, a jak nie to… może powinien się zastanowić: co z jego domem jest nie tak, że omijają go Niedoparki??!
Jak się skończy czytać, to można wymyślać dużo historii o Niedoparku, albo całej rodzinie mieszkających w naszym domu. Ja na pewno bym tak zrobił z rodzicami, jakbym był mały.
Książka dostaje bezwarunkowych 7/7 bomb. Podoba mi się, że jest wydana jak książka dla dorosłych, w twardej oprawie, dość duża,  ale zwyczajnym formacie, bez wymyślania.
A jeśli chcecie poznać bliżej Niedoparki, to polecam ich stronę: http://www.niedoparki.pl/

 
1 , 2
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

MOJE NAJNOWSZE VIDEO RECENZJE ZNAJDZIESZ TEŻ TUTAJ

Xiegarnia.pl